Jedziesz za miastem zwykłą drogą z jednym pasem w każdą stronę. Obowiązuje 90 km/h, a na długiej prostej licznik pokazuje 141 km/h. Od 3 marca to wystarczy, żeby policjant zatrzymał ci prawo jazdy na 3 miesiące, dokładnie tak jak w mieście. Do tego dostajesz mandat co najmniej 1500 zł i 13 punktów karnych.
Na jakich drogach za miastem traci się prawo jazdy?
Przepis dotyczy dróg poza obszarem zabudowanym, które mają jedną jezdnię i ruch w obu kierunkach. Chodzi o zwykłą trasę między miejscowościami: jeden pas w twoją stronę, jeden dla aut z naprzeciwka. Takimi drogami większość z nas jeździ na co dzień i właśnie na nich zmieniły się zasady.
Do marca wielu kierowców traktowało znak D-43, czyli koniec obszaru zabudowanego, jak przepustkę. Za tym znakiem nawet rażące przekroczenie prędkości kończyło się mandatem i punktami, a dokument zostawał w portfelu. Teraz na drodze jednojezdniowej ten znak nie chroni przed utratą uprawnień.
Przepis działa naprawdę. Od początku marca prawo jazdy straciło w ten sposób ponad 5,3 tys. kierowców. Jeśli tempo się utrzyma, do końca 2026 roku będzie ich około 9 tys.
Droga dwujezdniowa to inna historia
Nowa zasada obejmuje tylko drogi jednojezdniowe dwukierunkowe. Na drodze dwujezdniowej poza terenem zabudowanym limit dla osobówki wynosi 100 km/h, a na dwujezdniowej ekspresówce 120 km/h. Tych odcinków przepis o zatrzymaniu prawa jazdy za ponad 50 km/h poza miastem nie dotyczy.
To nie znaczy, że tam wolno szarżować. Mandat i punkty karne nadal czekają. Jeśli to samo wykroczenie powtórzysz w ciągu 2 lat, stawki za przekroczenie od 31 km/h wzwyż rosną dwukrotnie.
Uważaj na miejsca, w których droga zmienia charakter. Gdy odcinek dwujezdniowy przechodzi w zwykłą drogę z jedną jezdnią, domyślny limit spada ze 100 do 90 km/h. Od tego miejsca obowiązuje już surowsza zasada, a nawyk z szerokiej trasy łatwo przenieść dalej.
Ile to jest przy limicie 90 km/h?
Przeliczyłem to na najczęstszym przypadku, czyli osobówce na zwykłej drodze za miastem z limitem 90 km/h. Próg to przekroczenie o ponad 50 km/h, więc 140 km/h go jeszcze nie przekracza, a 141 km/h już tak. Przy wyprzedzaniu ciężarówki na prostej taki wynik przychodzi szybciej, niż się wydaje.
Gdy policja zmierzy taką prędkość, konsekwencje są następujące:
- zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące na miejscu kontroli,
- mandat co najmniej 1500 zł,
- 13 punktów karnych,
- przy powtórce w ciągu 2 lat stawka mandatu rośnie dwukrotnie.
Tych punktów nie zbijesz kursem w WORD. Przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h wykreślono z listy wykroczeń, które można w ten sposób zredukować. 13 punktów zostaje więc na koncie przez rok od dnia opłacenia mandatu.
Akcja „Znicz”: kiedy patroli będzie najwięcej
W piątek 30 października od świtu rusza ogólnopolska akcja „Znicz”, która potrwa do 2 listopada. Jak zapowiada podinspektor Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, najwięcej patroli pojawi się w sobotę 31 października i w niedzielę 1 listopada. To dni, w których najwięcej osób jedzie na groby bliskich i wraca do domu.
Na drogi wyjadą oznakowane radiowozy z laserowymi miernikami prędkości oraz nieoznakowane auta grupy SPEED. Policjanci z tych aut zwracają uwagę nie tylko na prędkość. Reagują też na jazdę na zderzaku, oślepianie światłami, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych i niebezpieczne zmiany pasa.
Okazji do kontroli nie zabraknie. Z badań europejskiego projektu Baseline, prowadzonych przez Instytut Transportu Samochodowego, wynika, że 79 proc. polskich kierowców przekracza limity poza obszarem zabudowanym. Na jednojezdniowej trasie do rodzinnego cmentarza najbezpieczniej ustawić tempomat na dozwoloną prędkość i nie gonić straconego czasu na prostych.